Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Aktualności > Aktualności > Coraz bardziej azjatycka Warszawa - „jeżem Europy”

Coraz bardziej azjatycka Warszawa - „jeżem Europy”

Email Drukuj PDF

Na prośbę kol. Grzegorza Buczka zamieszczamy jego list do redakcji Gazety Wyborczej, podzielając zawarte w nim opinie w części dotyczącej potrzeby uwzględniania w polityce przestrzennej kwestii rozmieszczenia budynków wysokościowych.

Opublikowany 5 maja w Magazynie Stołecznym Gazety Wyborczej dość entuzjastyczny tekst red. Macieja Wojtczuka „Coraz bardziej najeżona Warszawa” wymaga komentarza.

 

Otóż z opisanych w nim 13 projektowanych do realizacji budynków wysokościowych (a należy wspomnieć co najmniej o 14-tym – lokalizowanym w miejscu budynku Teatru Żydowskiego przy Placu Grzybowskim), aż osiem jest projektowanych na terenach nie objętych miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Co prawda władze Warszawy chwalą się, że – pomimo iż tylko ok. 36 % obszaru miasta posiada takie plany (przy czym ok. 1/3 wymaga aktualizacji) - to już od ponad roku więcej decyzji o pozwoleniu na budowę wydawanych jest na ich podstawie (a więc mniej niż połowa -na podstawie powszechnie krytykowanych decyzji o warunkach zabudowy). A przecież istotne jest nie ile, ale dla jakich budynków (i w jakim rejonie miasta) decyzje o pozwoleniu na budowę są wydawane na podstawie tego rodzaju decyzji administracyjnych. Otóż większość opisanych wysokościowców ma powstać na terenach bez planu miejscowego (a więc bez społecznej kontroli, która ma miejsce w procedurach planistycznych). Są to nowy Universal (nr 3), PHN Tower (nr 4), Warsaw Hub (nr 5), Varso (nr 6), CBD One (nr 7), Skyliner (nr 12), Warsaw One (nr 13) oraz wieżowiec przy Placu Grzybowskim. Warto też przypomnieć, że na podstawie decyzji o wz zrealizowano także wieżowce Warsaw Spire (przy narożniku ulic Towarowej i Łuckiej), Q 22 (Al. Jana Pawła II / ul. Grzybowska), Cosmopolitan (ul. Twarda 4) oraz Złota 44, już nie wspominając szczegółowo o innych wysokościowcach (takich jak Hotel Intercontinental czy Rondo 1), zrealizowanych znacznie wcześniej, także bez uprzedniej decyzji planistycznej...

Charakterystyczne jest to, że właściwie w jedynym rejonie uzasadnionej urbanistycznie i ustalonej planistycznie lokalizacji pięciu wysokościowych budynków (tj. w bezpośrednim otoczeniu PKiN, które mają w zamyśle urbanistów zrównoważyć jego niepożądaną z wielu względów widokową dominację w sylwecie Stolicy), pomimo że plan miejscowy tego rejonu został uchwalony już prawie 7 lat temu, ze względu na nieudolne gospodarowanie przez Władze Miasta przestrzenią i gruntami, nie jest planowana realizacja żadnego z nich. Zwolennicy „spiskowej teorii dziejów” uważają nawet, że Władze Stolicy blokują te realizacje także dlatego, żeby w pierwszej kolejności realizowane były budynki wysokie na takich działkach, które nie były by brane pod uwagę w sytuacji świadomej i konsekwentnie prowadzonej polityki przestrzennej i spójnej z nią polityki gruntowej… W rezultacie dla realizacji obiektów, które są najbardziej czytelne w obrazie miasta, „drapaczy chmur” lokalizowanych w strefie tzw. śródmieścia funkcjonalnego, stosowane jest narzędzie, które już od lat uważane jest za główną przyczynę chaosu przestrzennego, tj. decyzja o warunkach zabudowy, przy jednoczesnym przeciąganiu ponad wszelką miarę procedur planistycznych (np. projekty planów obejmujących lokalizacje nr 5, 6, 12 i 13 sporządzane są już prawie 13 lat !, a do tego Warszawa nie ma wymaganego przepisami i obiecanego już w 2006 r. wieloletniego programu prac planistycznych, ani nawet listy tzw. „priorytetów planistycznych”…). Dzieje to się w Stolicy, która ma jednoznacznie sformułowany jeden z pięciu celów Strategii rozwoju do 2020 r. „Osiągnięcie w Warszawie trwałego ładu przestrzennego” i pierwszy z sześciu celów polityki przestrzennej (określony w Studium uikzp m. st. Warszawy) „Zapewnienie trwałego ładu przestrzennego na obszarze miasta (…)”. Paradoksalnie, autorzy projektu nowej Strategii rozwoju do 2030 uznali te cele za zrealizowane (sic !) i problem ładu przestrzennego już nie został przez nich uwzględniony w nowych celach rozwoju Warszawy. Nie jestem przekonany, czy te opisane w Magazynie Stołecznym zamierzenia deweloperów, najwyraźniej wspierane przez władze miasta, to powód do radości, gdyż takie bezplanowe gospodarowanie przestrzenią Warszawy sytuuje Stolicę Polski – niestety – znacznie bliżej miast azjatyckich niż europejskich, z którymi tak chętnie jest porównywana przez te władze…

 

Grzegorz A. Buczek                                                                                           Warszawa, 7 maja 2017 r.

 


 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie