Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Komisja Rewizyjna

Warszawa 1945 i BOS

E-mail Print PDF
There are no translations available.

okladka

Z okazji przypadającej dziś 75 rocznicy założenia Biura Odbudowy Stolicy przypominamy tekst autorstwa Bogdana Wyporka, przygotowany w 2015 roku.

 

Powrót do przeszłości: 70. rocznica powstania BOS.

Na wstępie muszę wyjaśnić dlaczego teraz, w roku 2015, wracam do tematu początków planowania i odbudowy Warszawy w latach 1945-1948. Otóż w tym roku, w dniu 14 lutego, przypadała siedemdziesiąta rocznica powołania do życia w totalnie zniszczonej Warszawie Biura Odbudowy Stolicy, BOS. Ta bardzo już odległa rocznica przeszła w prasie i mediach prawie bez echa - z jednym wyjątkiem. W Muzeum Techniki, w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, otwarta została wystawa pod tytułem: "Zburzona historia. Warszawa w latach 1945-1948. Miastobójstwo za, parawanem technicznych uzasadnień". Już sam tytuł wystawy z użyciem słowa "miastobójstwo" w odniesieniu do procesu planowania i odbudowy zburzonego miasta a nie do faktu zniszczenia Warszawy przez Niemców, budził ogromne zdziwienie i oburzenie.

Od lat wiadomo, że niezwykle dramatyczny i trudny okres pierwszych lat planowania i odbudowy zniszczonej stolicy był i jest nadal różnie oceniany przez poszczególnych architektów, urbanistów, historyków i dawnych mieszkańców Warszawy. Opinie dotyczące planów i przyjętych założeń odbudowy z okresu BOS mieszczą się w przedziale od pełnego uznania i wysokiej oceny planów i realizacji dzieła odbudowy, aż do ostrej krytyki, zwłaszcza odnoszącej się do skali rozbiórek i odbudowy śródmiejskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku. Każda nawet najostrzejsza krytyka musi mieć jednak swoje granice wyznaczane przez obiektywizm, rzetelność i przyzwoitość w formułowaniu opinii. Tej rzetelności zabrakło w prezentowaniu wiodącego tematu wystawy, czyli wyburzeń na podstawie planów BOS wielu wypalonych kamienic, które, zdaniem autora wystawy, można było i należało odbudować.

Wystawa "Zburzona historia. Warszawa w latach 1945-1948 Miastobójstwo za parawanem technicznych uzasadnień", pomimo prowokacyjnego tytułu, nie wywołała szerszego zainteresowania wśród mieszkańców Warszawy. Obejrzało ją bardzo niewielu zwiedzających. Również w prasie ukazała się tylko jedna krótka, recenzja. Nie odbyło się też żadne otwarte spotkanie ani dyskusja publiczna na temat prezentowany na wystawie. Nie mogła ona jednak pozostać niezauważona przez warszawskich architektów i urbanistów. Szczególnie mocno poruszyła ona członków Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Urbanistów Polskich. Dla tego grona, wszystkie problemy związane ze zniszczeniem Warszawy i powojenną odbudową zrujnowanego miasta były, są i będą przedmiotem głębokich zainteresowań, badań i dyskusji.

Nie bez znaczenia jest i to, że dla grona najstarszych warszawskich urbanistów, zniszczenie i odbudowa Warszawy nie jest tematem teoretycznym, znanym tylko z materiałów archiwalnych i fotografii. W naszej pamięci - jako że i ja należę do tego grona - pozostał żywy obraz Warszawy przedwojennej, Warszawy zrujnowanej i tej stopniowo odbudowywanej po 1945 roku. Dzisiaj Warszawa to normalnie funkcjonujące, nowoczesne miasto, między innymi dzięki decyzjom podejmowanym w pierwszych latach odbudowy o przebudowie Śródmieścia i zmianie struktury funkcjonalno-przestrzennej całego miasta. Dlatego też decyzje BOS o odbudowie lub rozbiórce dawnej wypalonej zabudowy Śródmieścia nie mogą być rozpatrywane w oderwaniu od planów rozwoju i modernizacji miasta.

Czy można było odbudować dawną, przedwojenną Warszawę o jakiej marzyli powracający do zrujnowanego miasta warszawiacy? Ci którzy widzieli zniszczoną stolicę w 1945 roku, wiedzieli że przywrócenie do życia dawnej Warszawy, takiej jaką zapamiętali jej mieszkańcy z okresu przedwojennego, jest po prostu niemożliwe. Planowe niszczenie przez Niemców Warszawy po upadku Powstania - a zwłaszcza całego Śródmieścia - spowodowało unicestwienie tworzonego przez stulecia dorobku materialnego i kulturalnego miasta i jego mieszkańców. Społeczność warszawska została wymordowana, wysiedlona i rozbita. Rozwijana przez wieki tkanka miejska została zdruzgotana. Zniszczone zostały nie tylko konstrukcje budynków, ale poprzez grabież i podpalenia także ich wystrój wewnętrzny, wyposażenie i cały mieszczący się w nich dorobek wielu pokoleń. To wszystko co składa się na obraz, charakter, lokalny koloryt i nastrój miasta przestało istnieć.

Trzeba więc stwierdzić, że niezależnie od wyboru takich czy innych zasad i kierunków odbudowy oraz rekonstrukcji obiektów zabytkowych, odtworzenie i przywrócenie do życia dawnej Warszawy o jakiej marzyli jej mieszkańcy z okresu przedwojennego, było po prostu niemożliwe. To stwierdzenie nie ogranicza możliwości kontestowania i krytykowania decyzji dotyczących wyburzeń, odbudowy lub rekonstrukcji poszczególnych obiektów czy też zespołów zabudowy. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby przy planowaniu w ekstremalnie trudnych warunkach odbudowy zniszczonego półtoramilionowego miasta, nie było decyzji dyskusyjnych bądź kontrowersyjnych.

Jednak to co było niemożliwe w skali całego miasta, udało się osiągnąć w odbudowie i rekonstrukcji historycznego centrum Warszawy. Nie tylko odbudowano Stare Miasto i Trakt Królewski, ale przywrócono im historyczne wartości i piękno utracone w wyniku późnodziewiętnastowiecznych dobudów i przebudów za czasów Cesarstwa Rosyjskiego. Dzięki tym decyzjom BOSu i konserwatorów zabytków, możemy zachwycać się panoramą Starego Miasta, nastrojem staromiejskich uliczek i urokami Krakowskiego Przedmieścia i Noweg Światu.

O tym w jak bardzo dramatycznych warunkach wracali warszawiacy do zniszczonego miasta zimą 1945 roku i od czego rozpoczynał swoją, działalność BOS, mało kto zdaje sobie dzisiaj sprawę. Najlepiej o tamtych trudnych dniach mówią raporty i wspomnienia spisane "na gorąco" przez uczestników ówczesnych wydarzeń. Dlatego też, do następnych rozdziałów włączone zostały fragmenty wspomnień dwóch znanych, zasłużonych dla Warszawy architektów: Józefa Sigalina przejmujący opis pierwszego dnia wizji lokalnej zniszczeń Warszawy, oraz bardzo interesujące wspomnienia Wacława Kłyszewskiego z pracy w BOS (z niepublikowanego rękopisu pt.: "BOS, Wspomnienia Urbanisty Warszawskiego - Siły i Zamiary").

Warszawa 1945. Obraz zniszczeń.

W literaturze, publikacjach okolicznościowych i artykułach prasowych można znaleźć wiele wspomnień ludzi powracających do zniszczonej Warszawy. Do miasta, które zgodnie z rozkazem Hitlera miało przestać istnieć i zostać starte z powierzchni ziemi. Po upadku Powstania Warszawskiego ten rozkaz był realizowany przez specjalne oddziały niszczycielskie wojska niemieckiego (Sprengskommandos i Vernichtungskommandos). Oddziały te prowadziły swoją akcja do ostatniego dnia okupacji Warszawy lewobrzeżnej. W wyniku tej niszczycielskiej operacji a nie walk w czasie Powstania, zniszczone zostało całe śródmieście miasta. To na skutek działań oddziałów niszczycielskich po upadku Powstania, skala zniszczeń miasta przekroczyła wszelkie wyobrażalne granice.

Generał Dwight Eisenhower, który wizytował Warszawę krótko po zakończeniu II Wojny Światowej, po objeździe miasta, powiedział: " Widziałem wiele miast zniszczonych podczas wojny, ale nigdzie nie spotkałem się z taką skalą tak barbarzyńskich zniszczeń".

Wśród relacji osób, które dotarły do Warszawy krótko po opuszczeniu jej przez wojska niemieckie, szczególnie cenna jest notatka z "bloku meldunków" Józefa Sigalina, spisana 18 stycznia 1945 roku wieczorem. Józef Sigalin wraz z architektem Bohdanem Lachertem i profesorem Lechem Niemojewskim tworzyli grupę operacyjną "Wrarszawa" Biura Planowania i Odbudowy przy Prezydium Rady Ministrów ówczesnego Rządu Tymczasowego w Lublinie. Ta trzyosobowa grupa architektów wysłana została do Warszawy w dniu 18 stycznia 1945 roku z zadaniem przeprowadzenia lustracji zniszczeń i opracowania raportu o stanie miasta. W ciągu dziesięciu dni, od 18 do 23 stycznia, W dramatycznie trudnych warunkach wymarłego, zrujnowanego miasta o zagruzowanych ulicach, dymiących jeszcze zgliszczach, grobach na skwerach, podwórkach i placach - uzyskano obraz i skalę zniszczeń całego miasta, poszczególnych dzielnic, rejonów i pojedynczych gmachów. Sporządzony przez Sigalina raport służbowy jest cennym dokumentem archiwalnym, zwłaszcza że zawiera on wnioski i poglądy na Zadania odbudowy i na ramy organizacyjne dotyczące najbliższych zadań i natychmiastowego przystąpienia do robót.

Do raportu dołączony został tekst odezwy do architektów polskich, napisany przez prof. Lecha Niemojewskiego. Profesor Niemojewski, głęboko wstrząśnięty tym co zobaczył w Warszawie, napisał przejmujący apel, zaczynający się od słów: "Do Architektów Polskich! Koledzy Warszawa Was wzywa! trzeba natychmiast przystąpić do pracy... Cały Kraj na Was patrzy. Cały Kraj liczy na to, że pospieszycie natychmiast służyć wielkiej sprawie. I patrzy na Was także męczeńska Warszawa. Skatowana straszliwie, lecz żywa..."

Dla nas, po tylu latach, szczególne wrażenie robi notatka Józefa Sigalina spisana wieczorem 18 stycznia, czyli w dniu kiedy po raz pierwszy zobaczył totalnie zniszczone śródmieście Warszawy. Pisana na żywo relacja z poznawania ogromu niewyobrażalnych zniszczeń robi wielkie wrażenie. Jest to niezwykle przejmujący opis zrujnowanego miasta lustrowanego przez trzech architektów, mających jeszcze w oczach i sercu dawną, tętniąca życiem Warszawę, z jej zabytkami i wielkomiejskim Śródmieściem. Ten kontrast z tym co zobaczyli w styczniu 1945 roku musiał być szokujący i decydujący o formie zapisu notatki z "bloku meldunkowego" Józefa Sigalina. A oto fragment tych spisanych na gorąco notatek po objeździe miasta:

... "Ogonek do przeprawy przez całą Jakubowską aż na Waszyngtona. Niecierpliwi wychodzimy z auta i idziemy na brzeg. Zwalone przęsła Poniatowskiego. Obok nich i na nich częściowo oparty most pontonowy. Przepuszczają długi sznur aut w stronę Pragi. Gaziki, willysy, dodże. Gęsta kra. Łodzie z ludźmi. Pojedyncze postacie na krze. Dziwacznie postrzępione sylwety domów na Czerniakowskiej. Domy przy alei 3 Maja stoją. Most pustoszeje. Teraz my. Szukamy naszego gazika, trudno rozpoznać. Jest. Windujemy się. Brzeg warszawski. Tłok, ruch, nawoływania. Dużo wojskowych. Te domy przy al.3 Maja są wypalone, tylko mury stoją. Ściany czarne od sadzy. Stosy stłuczonego szkła na chodniku. Śnieg, śmiecie, jakieś beczki. Wszyscy walą Książęcą do góry. My też. Dziury w jezdni, leje po pociskach. Szpital Św. Łazarza spalony. Tabliczki z niemieckimi napisami ulic. Kościół Św. Aleksandra - kupa gruzu, sterczy część wieży.
Niemojewski zdjął czapkę. Obserwuje. Mówi coraz głośniej, prawie woła: "Jest! stoi! patrzcie!" Zadziwia mnie ta radość, przecież tu strasznie, cmentarz. Wprawdzie bryły domów stoją... i to jednak są Aleje Ujazdowskie - drzewa, daleka perspektywa jak dawniej. Nie, nie - to ruina. Zwalone słupy, plątaniny drutów. Zwisające z dachów kawałki blachy. Poprzeczne ulice zawalone gruzami zasypanymi częściowo śniegiem. Przejazdu nie ma; gdzie tam!... Ministerstwo Spraw Wojskowych na ulicy 6 Sierpnia - ani śladu... Rozwalony cokół pomnika Chopina. Belwederska, Chełmska - rozbite. Pustynia. Zawracamy przetartą już w śniegu i gruzie drogą. Z Belwederskiej widok na jasny, nie ruszony jakby blok domów na rogu Chocimskiej, Skolimowskiej. Myśl o pomieszczeniu na Biuro Odbudowy. Tam właśnie. Jutro poprosić Spychalskiego. Niech da. Tylko kto tu właściwie daje domy?
Do alei Niepodległości ledwo przebiliśmy się przez zwaliska. Sznur domów. Wszystkie wypalone, osmolone... Zieleńce pośrodku alei Niepodległości, w stronę Koszykowej, spod śniegu setki, tysiące kopczyków, krzyży, pierwsi napotkani ludzie Powstania. Koszykowa - góry na środku ulicy aż po drugie piętro; zawracamy. Ale Wydział Architektury stoi cały. Oczywiście, cały wypalony. Wypalona Lwowska. Wypalona Śniadeckich. Niebo przez okna. Stropów nie ma, dachów nie ma, kotwy zwisających belek żelaznych. Prawa statyki - tu nieważne. Marszałkowska. Rozwalone domy, rozwalone jezdnie, chodniki, latarnie. Kilka wywróconych wagonów tramwajowych. Powyrywane szyny. Kartki na byłych bramach. Ludzie, rodziny szukają się. A na byłych podwórkach krzyże, krzyże... Róg Alei i Nowego Światu. Olbrzymia, dziura w jezdni. Jak krater kilkunastometrowy. Zawalony strop nad tunelem linii średnicowej. Wąwóz Nowego Światu. Straszny widok. Złowrogi jar. Pojedynczy ludzie, żeby zejść autu z drogi, wspinają się na zbocza - zwały dawnych pałaców. Niemojewski mówi, że stąd właśnie trzeba będzie zacząć: "Najprzód Nowy świat i Krakowskie" ?.

Notatek jest jeszcze kilka stron. Skończyłem je pisać - pamiętam - nad ranem. W nich jeszcze - Żoliborz, Wola, Ochota. Na Okopowej zanotowałem: "Mury cmentarzy wydają się zbędne: nie dzielą już dwu światów". Cała ta jazda, która z "delegowanych", "upełnomocnionych" pracowników Biura Planowania i Odbudowy uczyniła obłąkańców przemierzających wzdłuż i wszerz Warszawę, szamoczących się między śmiercią i życiem miasta - była ciężką walką, którą każdy z nas w sobie musiał stoczyć. Czy Warszawa może żyć?

Tak oto wyglądał ów upragniony, oczekiwany, śniony od przeszło pięciu - jakże długich - lat powrót do Warszawy.

XXX

Taką Warszawę widzieli wszyscy ci co tysiącami powracali do niej w tych zimowych dniach końca stycznia i w lutym 1945 roku. Ja wróciłem nieco później, na przełomie marca i kwietnia. W ciągu tych dwóch miesięcy od dnia wyjścia Niemców z Warszawy, do bezludnego, martwego miasta na lewym brzegu zaczęło powracać życie. Wracali rozproszeni po Polsce dawni mieszkańcy stolicy. Nieliczni szczęśliwi mieli do czego wrócić - nawet jeśli ich dom lub mieszkanie było częściowo zniszczone i zdemolowane. Znakomita większość utraciła wszystko: dom, mieszkanie i dorobek całego życia. Pomimo tego i wbrew rozsądkowi, pozostawali tam gdzie kiedyś mieszkali wykazując ogromny hart ducha, niezwykła, odporność i zaradność. W ruinach, spalonych domach, piwnicach i wśród stert gruzów, z połamanych desek i szczątków mebli klecili prowizoryczne schronienia zapewniające dach nad głową. Szacuje się, że w okresie pierwszych kilku miesięcy, do zrujnowanej Warszawy lewobrzeżnej powracało - i pozostawało na miejscu - około tysiąca osób dziennie.

Z tamtego okresu, niezwykle mocno utrwalił się w moich oczach i pamięci, obraz ulic Śródmieścia. Właściwie całe Śródmieście poza nielicznymi budynkami było zniszczone i wszędzie były szkielety zrujnowanych lub wypalonych domów, kikuty ruin i stosy gruzów. Szczególnie poruszający był widok stojących jedna obok drugiej wypalonych kamienic czynszowych. Z tych pochodzących z przełomu i X IX i XX wieku kamienic z bogato zdobionymi elewacjami, pozostały tylko ściany frontowe bo w środku wszystko się zawaliło (drewniane stropy!). Widok tych wielokondygnacjowych elewacji z pustymi otworami okiennymi przez które widać było niebo był wyjątkowo dramatyczny, zwłaszcza że niezniszczone przez bomby i pociski wypalone kamienice wydawały się z większych odległości nienaruszone. Dla dawnych mieszkańców Warszawy było to szczególnie bolesne bo ten widok przypominał im to miasto i jego lokalny koloryt który został zniszczony i bezpowrotnie utracony.

Trzeba pamiętać, że pierwsza spontaniczna faza prac podjętych w styczniu 1945 roku i kontynuowana przez następne miesiące, to jeszcze nie odbudowa, lecz stopniowe przywracanie miasta do życia. To likwidacja mogił ulicznych, trasowanie przejść pieszych a później przejazdów wśród ruin, rozbieranie i zabezpieczanie grożących zawaleniem murów. Równocześnie naprawa sieci wodociągowej i gazowej, budowa prowizorycznych mostów przez Wisłę, uruchamianie linii kolejowych i komunikacji miejskiej, początkowo z wykorzystaniem konnych furmanek, potem ciężarówek i wreszcie pierwszych linii tramwajowych. W tym samym okresie, od lutego 1945 roku, rozpoczyna swoją działalność Biuro Odbudowy Stolicy, BOS.

O tym w jakich warunkach powstawał i funkcjonował BOS mało kto dzisiaj pamięta. Najlepiej o tym mówią dokumenty i wspomnienia ludzi BOS. W mojej bowiem pamięci - wówczas ucznia gimnazjum T.Reytana - BOS zapisał się głównie widokiem czerwonych tablic z napisem:"BOS. Budowla zabytkowa stanowiąca dokument kultury narodowej. Naruszenie stanu budynku surowo zakazane". Zapamiętałem i to, że w wielu miejscach stały one przy gruzach całkowicie zburzonego obiektu, co wówczas, dla młodego chłopaka, wydawało się zadziwiające: Po co chronić same gruzy? Dzisiaj te wspomnienia adresuję do tych, którzy oskarżają BOS o niszczenie zabytków a nie ich odbudowę.

W nieopisanie trudnych warunkach życia i pracy w Warszawie 1945 roku, w której nic nie działa i nic w pełni się nie zachowało, powstaje zjawisko nie mające odpowiednika w świecie: wielki ośrodek studiów, projektów, realizacji i koordynacji odbudowy i przebudowy śmiertelnie zniszczonego miasta. Powstaje BOS.

Biuro Odbudowy Stolicy, BOS - 1945-1949.

W dniu 14 lutego 1945 roku powołane zostało do życia Biuro Odbudowy Stolicy. Biorąc pod uwagę ówczesną sytuację w kraju i w Warszawie było to imponujące tempo. Niemcy opuścili Warszawę 17 stycznia, wojna nadal trwała, większa część kraju była jeszcze w rękach niemieckich. Naród poniósł ogromne straty ludzkie, gospodarka była zrujnowana a Warszawa była bezludnym morzem ruin i gruzów. W tych warunkach kluczowe znaczenie dla przyszłości i odbudowy zniszczonej Warszawy miała rządowa decyzja że pozostaje ona stolicą Polski. Ta decyzja nie mogła być inna, choć z punktu widzenia stworzenia warunków do sprawnego funkcjonowania instytucji i organów państwa w mieście, które przestało istnieć - wcale nie, była decyzją oczywistą.

BOS zajmuje budynek przy ulicy Chocimskiej 33, wypatrzony przez Józefa Sigalina, jako jeden z niewielu niezniszczonych w strefie śródmiejskiej. Budynek mieszkalny, zupełnie nie przystający do funkcji biura projektowego. Ale cały, niezniszczony, gotowy do użytkowania! Jak trudno było w takich warunkach zorganizować wielkie biuro projektowe, pokazuje jeden z punktów Raportu służbowego kierownika Grupy Operacyjnej Warszawa z 28 stycznia 1945 roku do Prezydium Rady Ministrów: "pkt.9. Główne z najbliższych zadań: a/ Objęcie i urządzenie gmachu Biura, hotelu dla architektów, stołówki, b/ Koncentracja sił fachowych: architektów, inżynierów, techników oraz personelu urzędniczego i pomocniczego, c/ Koncentracja materiałów /plany, podkłady, materiały i prace naukowej, d/ Koncentracja materiałów piśmiennych, kreślarskich ?

To był olbrzymi problem. Jak w zniszczonej Warszawie zdobyć dziesiątki, a później setki - desek kreślarskich, stołów, przykładnic, sprzętu i przyborów kreślarskich... To wszystko były niezbędne narzędzia pracy. Wiemy ze spisanych wspomnień, że dopiero w maju 1945 roku "zdobyto" i przywieziono z Ziem Odzyskanych sporo desek kreślarskich, rolek kalki technicznej papieru kreślarskiego oraz przyborów rysunkowych. Przybywało sprzętu, przybywało ludzi. Do Warszawy szli i dojeżdżali - często z jednym plecakiem - architekci, urbaniści, inżynierowie, technicy, kreślarze... Zgłaszali się na Chocimską 33 i jeśli mieli szczęście i były wolne miejsca, dostawali zakwaterowanie w jednym z dwóch domów mieszkalnych-hoteli BOS przy ul.Poznańskiej 12 i Skolimowskiej 6. Tym pierwszym pracownikom Biura przeżycie zapewniała stołówka BOS wydająca śniadania, i obiady, oraz przydzielane paczki żywnościowe UNRRA.

Tak powstawało Biuro Odbudowy Stolicy w pierwszych zimowych miesiącach w zrujnowanej Warszawie.

XXX

Przeglądając różne materiały dotyczące Biura Odbudowy Stolicy, trafiłem na niezwykle ciekawe, niepublikowane w całości? wspomnienia architekta Wacława Kłyszewskiego: "BOS - Wspomnienia Urbanisty Warszawskiego". Jest to kopalnia informacji i osobistych spostrzeżeń dotyczących pracy urbanistów i działalności BOS w niebywale trudnych warunkach początków odbudowy zniszczonego miasta. Szczególna wartość i waga tych wspomnień polega na głębokim osobistym zaangażowaniu Kłyszewskiego w odbudowę Warszawy, oraz trafnej i obiektywnej ocenie działalności i spuścizny BOS. Rangę tym wspomnieniom nadaje też wysoka pozycja zawodowa autora, jednego z najwybitniejszych polskich architektów okresu powojennego.

Jestem przekonany, że trudno o lepsze przedstawienie obrazu Biura Odbudowy Stolicy i ludzi BOS zaangażowanych w projektowanie i planowanie odbudowy Warszawy. Dlatego też przedstawiam dalej wybrane, obszerne fragmenty z tekstu (maszynopisu) autorstwa Wacława Kłyszewskiego "BOS - Wspomnienia Urbanisty Warszawskiego":
... "Trzeba lepszego pióra niż moje, żeby odważyć się na opisywanie i charakteryzowanie czasu początków odbudowy. Był to czas trudny i ciężki ze względu na warunki w jakich się na co dzień żyło, ale równocześnie piękny, pełen zapału i entuzjazmu, które wynikały zarówno z satysfakcji, że się głowę wyniosło cało z wojny, jak przede wszystkim z przeświadczenia, że się ma, szansę wziąć udział w jakimś wielkim dziele, którego skalę i zakres trudno było wówczas ocenić. Charakterystyczne dla ówczesnych tzw. "stosunków międzyludzkich" było, wyniesione z lat okupacji, zjawisko silnej więzi i solidarności społecznej. W pierwszych miesiącach po odzyskaniu wolności można się było wszędzie spotkać z wielką życzliwością ludzi udzielających sobie nawzajem pomocy. Ten nastrój koleżeńskiej serdeczności był także bardzo charakterystyczny od samego początku powstania BOSu i pracy w BOSie.

Podstawowym problemem dla prowadzenia prac, nawet w ich początkowym okresie sporządzania inwentaryzacji zniszczeń, nie mówiąc o rozpoczęciu jakiejkolwiek analizy najbardziej ogólnego planowania, była sprawa podkładów. Pracownia rejestracji zniszczeń, działająca od pierwszych dni istnienia BOS, to jest od początku lutego 1945 roku, zorganizowała pracę w ten sposób, że na Chocimskiej przygotowywano na niewielkich kartkach wycinkowe szkice poszczególnych kwartałów, czy rejonów miasta, powiększając je z jakiegoś planu miasta do skali 1:1000 czy 1:2000. Z tymi szkicami udawali się codziennie w teren inwentaryzatorzy aby nanieść, wg. ustalonych oznaczeń, stan budynków stwierdzony na miejscu. Całodzienny dorobek rejestrowany był następnie w Pracowni, gdzie powstawała pierwsza plansza planu ogólnego, mająca dać obraz graficzny tego, co, w ciągu właściwie niespełna pół roku, zostało z półtoramilionowego miasta.

Plansza ta, wielokrotnie później reprodukowana, jest jednym z najtragiczniejszych dokumentów tamtej chwili. Ponieważ w pierwszych dniach pracy w BOSie brałem udział w akcji inwentaryzacyjnej chciałbym podać przykład świadczący o tym, że i w tych, zdawałoby się prostych zagadnieniach, można było popełniać błędy, o które w warunkach apokaliptycznego zniszczenia miasta nie było trudno. Dostałem z którymś z kolegów wycinek śródmieścia zawarty między ulicami: Marszałkowską, Mokotowską, Polną i Oleandrów. Dobry, bo blisko, co stanowiło gwarancję, że nie spóźnimy się na obiad, który Panie z Działu Gospodarczego BOS zorganizowały na Chocimskiej, rozwiązując w ten sposób jeden z podstawowych wówczas problemów bytowych.

Głównym obiektem na terenie który tego dnia mieliśmy sprawdzić, był oczywiście kościół Zbawiciela. Stan budynku i w tym przypadku był rozpaczliwy. Wobec braku dachu i sklepień całkowicie spalonych i zawalonych, Pozostały właściwie tylko zniszczone ściany boczne i piwnice. W podziemiu cztery główne filary ceglane na skrzyżowaniu kościelnych naw, filary o przekroju chyba 1.5 na 1.5 metra, po zdetonowaniu przez Rumungs Kommando ładunków dynamitu, zostały uszkodzone, a co ważniejsze przesunięte na podstawach o 20-30 centymetrów. Sklepienia piwnic spękane. W ścianach parteru przesklepienia otworów okiennych albo zawalone albo spękane. Ściany grożące przy wiosennych roztopach przewróceniem się na Marszałkowską. Obie wieże - bez chełmów - spalone.

Opinia była dla nas oczywista: "Budynek nie nadaje się do odbudowy. Wobec zagrożenia głównej ulicy, należy możliwie szybko przystąpić do rozbiórki resztek murów". No i całe szczęście że ten niefortunny protokół zaginął gdzieś w czeluściach archiwów, że nie dotarł do proboszcza i tych wspaniałych budowniczych (nie mylić z dzisiejszymi "budowlanymi"), którzy nie ulękli się ruin i odbudowali zasłużony w tradycji warszawskiej kościół z podziwu godną odwagą i pieczołowitością - co zresztą cechowało ich pracę nad odbudową niejednej warszawskiej świątyni.

Bywały jednak przypadki, że nie dość było ostrożności. Tak było na Wilczej 27 lub 29, gdzie w pozytywnie zaopiniowanym (na szczęście nie przeze mnie) budynku zamieszkali ludzie i gdzie stwierdzone w opinii konstrukcyjnej "niegroźne pęknięcia powierzchniowe" okazały się po roku przyczyną zawalenia się stropów. Spowodowało to śmierć kilku co najmniej osób.

---

Wydział Urbanistyki BOSu stanowił, już od samego początku, najmocniejsza jednostkę organizacyjną Biura, wiodącą ze względu na zakres i rodzaj problemów jakie miał rozwiązywać. W warunkach kompletnego zniszczenia miasta były to problemy o niespotykanej dotychczas skali, wymagające od zajmujących się nimi ludźmi, najwyższych kwalifikacji zawodowych, a równocześnie wielkiej siły wyobraźni i odwagi w podejmowaniu decyzji ...

Jednym z przykładów może tu być przyjmowana w pierwszych opracowaniach liczba 800.000 jako docelowa ilość mieszkańców. Przyjęto ją w dniach kiedy liczba ?Mieszkających" w ruinach lewobrzeżnej Warszawy niewiele przekraczała 150 tys. W 10 lat później Plan Generalny Warszawy przewidywał już jako ilość docelową na rok 1965 - 1.400.000.

Nie cyfry jednak świadczą o idealistycznych poglądach na obraz przyszłego miasta. Głównym czynnikiem była tu reakcja jakiej ludzie doznali w chwili zakończenia wojny a wraz z nią strasznych czasów okupacji hitlerowskiej. Społeczeństwo wyszło z tych lat okaleczone i obolałe, nic więc dziwnego, że pierwszą przesłanką jaka towarzyszyła rozważaniom urbanistycznym była troska o człowieka.

Wychodząc z tego założenia należało w planie miasta tworzyć warunki uwzględniające przede wszystkim wygodę człowieka. W myśl takich więc założeń, oraz w oparciu o wytyczne (przedwojennego opracowania) ?Warszawy Funkcjonalnej" zaczęły powstawać na, rysownicach BOSu pierwsze opracowania, najczęściej studialne, a można by je określić nawet teoretyczne.

Postulat wzmożonej troski o człowieka okazał się niełatwy w realizacji. W początkowych próbach projektowych starano się zachować zasadę rozdzielenia ruchu kołowego i pieszego. Częściowo nawiązywano tu do przedwojennych przykładów angielskich miast ogrodów gdzie osiągnięto konsekwentne przeprowadzenie tej zasady w rozwiązaniach zespołów osiedlowych. W dużym mieście, w opracowaniach śródmiejskich, próby te nie dały pozytywnych rezultatów. Między innymi wielki wysiłek twórczy architekta Macieja Nowickiego i jego sławnej Pracowni Wilanowskiej, który zaowocował szeregiem niezmiernie sugestywnych i urzekających świeżością projektów, od samego początku natrafił na sceptycyzm wobec przewidywanych trudności realizacyjnych i kosztów. Nowicki sugerował wprowadzenie zasady wydzielenia ruchu pieszego w formie zagłębionych pasaży - zazielenionych przejść dla bezpiecznej penetracji pieszego, bez kolizji z ruchem kołowym ?

---

W końcowej części ?Wspomnień Urbanisty BOS" Wacław Kłyszewski pisze: Kiedy przeglądam to co napisałem o pracy BOSu odnoszę wrażenie, że wyłania się z tego obraz o barwach, być może, nadmiernie pesymistycznych, że podkreśliłem negatywy i opisałem niepowodzenia, ale zadanie odbudowy od początku skazane było na wiele zawodów, na sprzeczne opinie i krytykę. Któż bowiem mógł być prorokiem w realiach 1945 roku i prawidłowo przewidywać procesy przyszłego rozwoju w sytuacji całkowicie zmieniających się warunków ustrojowych, gospodarczych i społecznych. Zdolność przewidywania jest, jak wiadomo, podstawowym czynnikiem w pracy urbanisty. Ale okoliczności jakie tej pracy towarzyszą nie zawsze pozwalają na uzyskanie obiektywnie najbardziej prawidłowego rozwiązania. Toteż często spotykamy się z pojęciem: rozwiązanie optymalne - w określonych warunkach i czasie. I właśnie czas jest weryfikatorem poprawności rozwiązań, często bezlitosnym, ale i nie zawsze sprawiedliwym, zwłaszcza w momentach kiedy następuje całkowita zmiana warunków i przesłanek jakimi kierowano się przy podejmowaniu decyzji.

Na zakończenie krótkie stwierdzenie ogólne: mówienie dziś "trzeba było" wydaje mi się opinią, pozbawioną jakiejkolwiek wartości, jak zresztą najczęściej w życiu.

XXX

Tyle przytoczonych fragmentów wspomnień znakomitego architekta, urbanisty BOS Wacława Kłyszewskiego. W pełni solidaryzuję się z poglądem autora na temat wypowiedzi tych wszystkich, którzy po kilkudziesięciu latach wiedzą jak "trzeba było" projektować i odbudowywać zniszczoną Warszawę.

Pomimo dramatycznie trudnych warunków pracy i życia w zrujnowanym mieście, zadziwia tempo i zakres prac projektowych i planistycznych w BOSie. Pierwszy szkic Planu Dzielnic Centralnych przedstawiony został na posiedzeniu rządu już 7 marca 1945 roku. Kolejna, bardziej dojrzała choć jeszcze szkicowa koncepcja planu ogólnego Warszawy zaprezentowana, została w październiku 1945 r. Dalsze, kompleksowe już plany generalne odbudowy miasta to:

  • Koncepcja Planu Odbudowy Warszawy z lutego 1946 roku,
  • Szkic Planu Generalnego Zagospodarowania Przestrzennego Warszawy, opracowany w 1947 roku,
  • Materiały Urbanistyczne do Planu Perspektywicznego i Planu Sześcioletniego Warszawy, opracowane w latach 1948-1949.

W tych planach krystalizowała się struktura przestrzenna i rozwojowy układ funkcjonalny miasta. W materiałach archiwalnych znaleźć można wiele protokołów i zapisów dyskusji na temat przekształceń lub rekonstrukcji poszczególnych rejonów Śródmieścia. Z tych dyskusji, zwłaszcza pomiędzy Wydziałem Urbanistyki a Wydziałem Architektury Zabytkowej BOS, widać jak dużą wagę przypisywano do poszukiwania najwłaściwszych rozwiązań. Świadczy o tym m.in. wypowiedź z dyskusji w Wydziale Architektury Zabytkowej BOS w dniu 8 stycznia 1946 roku, osoby o najwyższym autorytecie, profesora Jana Zachwatowicza: "Prace zamierzone na początek roku 1946 prowadzą do stworzenia sprecyzowanego projektu który by połączył potrzeby historycznych zabytków Warszawy z projektami urbanistycznymi BOS. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności istnieje pełne harmonijne porozumienie z Wydziałem Urbanistyki. To Pozwała z optymizmem patrzeć na tę część pracy ...?

Niewątpliwie najlepszym przykładem udanej współpracy urbanistów, architektów, konserwatorów i inżynierów na obszarze zabytkowym jest projekt i realizacja Trasy W-Z, z przejściem tunelowym pod Placem Zamkowym. W rezultacie uzyskano nie tylko znakomitą poprawę powiązań komunikacyjnych, ale również wyeksponowano walory widokowe cennego zespołu architektury zabytkowej: kościoła Św. Anny, Pałacu pod Blachą i Zamku Królewskiego.

Mówiąc o działalności całego Biura Odbudowy Stolicy trzeba pamiętać, że zakres jego zadań był bardzo szeroki i wykraczał dalece poza planowanie urbanistyczne i projektowanie architektoniczne. Ogólne pojęcie o zakresie i charakterze tych zadań daje zestawienie głównych prac prowadzonych od pierwszych miesięcy 1945 roku:

  • inwentaryzacja stanu zniszczeń wszystkich budynków w mieście;
  • ogólny program rozbiórek ruin i oczyszczania z gruzu;
  • wybór metody i sposobów usuwania i wywożenia gruzu, oraz wyznaczenie miejsc zwózki ok. 20 milionów m3 gruzu;
  • urbanistyczny plan odbudowy na rok 1946-1947;
  • program urządzania terenów zielonych i zadrzewień;
  • ogólny plan gospodarczy a w nim: zestawienie robót przewidzianych do odbudowy, zestawienie ilości materiałów budowlanych, zestawienie maszyn budowlanych i sprzętu, organizacja baz produkcyjnych i zestawienie ilości wykwalifikowanych sił roboczych;
  • wykaz budynków zabytkowych i robót koniecznych do odbudowy, rekonstrukcji lub zabezpieczenia obiektów zabytkowych;
  • szczegółowy plan I etapu odbudowy, szczegółowe plany realizacyjne i szereg innych prac projektowych i studialnych.

Wszystkie te prace wykonywało w Biurze Odbudowy Stolicy około 1400 architektów, urbanistów, inżynierów, zabytkowiczów i pracowników technicznych i administracyjnych. Zorganizowanie w tak krótkim czasie, w totalnie zniszczonym bezludnym mieście tak wielkiego biura urbanistycznego i architektonicznego było niezwykłym, unikalnym w skali światowej fenomenem.

Zadziwiające jest to, iż ocena merytoryczna planów i realizacji odbudowy Warszawy - z której powinniśmy być dumni - jest znacznie wyższa zagranicą niż u nas w kraju. Świadczą o tym m.in. prestiżowe nagrody przyznane przez międzynarodowe organizacje, jak też decyzja UNESCO z 1980 roku o wpisaniu odbudowanego Starego Miasta w Warszawie na listę Światowego Dziedzictwa Kultury. W 1981 roku Międzynarodowa Unia Architektów przyznała architektom warszawskim Nagrodę im. Abercrombiego za odbudowę ze zniszczeń wojennych Warszawy i współczesne planowanie jej rozwoju, a w roku 1990 Fundacja Alexandra Onasisa przyznała Warszawie nagrody OLYMPIA za przykładową odbudowę całkowicie zniszczonego miasta - nagrodę zadedykowaną Polskiemu Narodowi i jego Kulturalnemu Dziedzictwu.

W roku 1949 nastąpiły zmiany organizacyjne i Biuro Odbudowy stolicy przekształcone zostało w Biuro Urbanistyczne Warszawy, BUW, które przejęło pracowników, opracowania i podstawowe zadania planistyczne BOS. W okresie czterech lat istnienia, BOS opracował i uruchomił wielki program odbudowy zniszczonego miasta i zapoczątkował przekształcanie Warszawy w metropolię o współczesnym układzie urbanistycznym. Z myślą o niedawnej siedemdziesiątej rocznicy powołania do życia Biura Odbudowy Stolicy, pamiętajmy o tych wszystkich, którzy w dramatycznych warunkach w latach 1945-1949 tworzyli pierwsze plany odbudowy zrujnowanego miasta, zapisując się na trwałe w historii Warszawy.

Bogdan Wyporek architekt, urbanista

zniszczenia

 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie